Granda na Wiejskiej

Janusz Palikot
Janusz Palikot
Już dawno takiego dymu w polskiej polityce nie było! Brawo Palikot!!! Już prawie się nie nudzę i prawie nie tęsknię za IV RP :) Jeszcze Jarkowi sprezentuj dmuchaną lalę i będzie jazda :) Hehehe obawiałem się, że z Wiejskiej nudą będzie wiało, kiedy z politycznej gry odpadły Samoobrona i LPR. Obawy obawami, a życie pozytywnie zaskoczyło podstawiając Palikota w miejsce Leppera i Giertycha. Doda polskiej polityki? Chyba coś jakby - na pewno lubi rozkręcać show i grać w nim główne skrzypce. Cenię go za jego bezkompromisowość i podobnie musi być w Platformie. Partia ma Palikota, który w prostych słowach powie to, co myśli większość, a czego nie powiedzą inni. On uważa, że prezydent jest chamem - nie tylko on tak uważa, ale on jako jedyny mówi to otwarcie. PO może się od jego wypowiedzi odcinać, ale trudno uwierzyć w to, aby nie zgadzali się z nim.
Mówi się o standardach, które powinny obowiązywać polityków. Ma być miło, grzecznie i kulturalnie, ale rzekomo Palikot temu zagraża. A ja zapytam: kto zaczął? Palikot nazwał Kaczyńskiego chamem przed czy po słynnym spotkaniu Lecha z Sikorskim? Gość nie lubi prezydenta, tak jak nie lubi go wielu. Różnica polega na tym, że jeden mówi głośno, co myśli, a reszta, choć podziela zdanie tego jednego, udaje, że prezydenta lubi. Partyjni i pozapartyjni i nie ważne kto. W polityce zawsze śmierdzi gównem, bo jedni wystawiają tyłki, by drudzy mogli ich po nich całować, lizać, lub zgoła w nie wchodzić. Ktoś się wyłamuje, podnosi kupę i nią rzuca, to lizusostwo zaraz podnosi krzyk. Niech zaczną od siebie ci, którzy pchają się na stołki, by za nie kasę brać i za tę kasę gówno robić. Może Palikot też gówno robi, ale nie kryje się z tym i gdy zrobi, to wiadomo z której strony śmierdzi. Nie trzeba więc komisji śledczych, nie trzeba prokuratury ani dyktafonów Zbyszka, bo na kupie pisze, czyja.
Ciąg dalszy "Granda na Wiejskiej" »

Kategoria: Polityka

Współczesne meble są do dupy! cz. 2

Było o naprawie prawie nowej wersalki i o tym, co kryło jej ładne obicie. Tym razem będzie o jeszcze nowszej, bo kupionej jakieś dwa miesiące temu wersalce, której konstrukcja w salonie szeptała: "jestem bezawaryjna, nie skrzypię i skrzypiec nie będę, nie mam sprężyn, gwoździ i nic do ukrycia". Wyrko, któremu ten wpis poświęcam, zostało kupione w tym samym salonie, co znany z poprzedniego wpisu szit. To nowe kosztowało jednak ponad tysiąc zł i miało się nie psuć! Konstrukcja nowoczesna, prosta, żadnej paki na pościel, tylko rama metalowa (jakieś aluminium chyba), w oparciu i siedzisku giętkie, drewniane listwy (żeby się uginało). Konstrukcja metalowo - drewniana, zaadoptowana do wygodnego spania dzięki materacowi przypinanemu do ramy za pomocą rzepów i pokryciu trzymającemu się na wszytej gumie. Konstrukcja do bólu prosta, ale... badziewna, bo po dwóch miesiącach siedzisko zgięło się od tego, że się na nim siedziało. Teraz, po rozłożeniu spania, jedna połowa jest wyżej, a druga niżej:
Współczesne meble są do dupy
kształtownik się odkształcił

Facet, który w dniu zakupu dostarczył je nam, patrząc się na nas z tajemniczym uśmieszkiem zapewniał, że łóżko jest cholernie solidne i bardzo wiele wytrzyma, a w razie, gdyby jednak jakimś cudem coś z nim było nie tak, można śmiało je reklamować i reklamacja taka zostanie uznana.
Właśnie przyszła na nią pora.
Ciąg dalszy "Współczesne meble są do dupy! cz. 2" »

Kategoria: Pozostałe

Harold & Kumar 2: Ucieczka z Guantanamo Bay

Harold and Kumar - Ucieczka z Guantanamo Bay
Harold & Kumar 2
Pierwsza część przygód Harolda i Kumara pt. "O dwóch takich, co poszli w miasto", była pierwszym filmem opisanym przeze mnie na tym blogu. Teraz przyszedł czas na drugą część: "Harold & Kumar Escape from Guantanamo Bay", która, przynajmniej moim zdaniem, pod każdym względem deklasuje "O dwóch takich...". "Ucieczka z Guantanamo” zrobiona jest z wielkim jajem i na rewelacyjnym poziomie. W końcu ktoś się postarał :) O drugiej części przygód Kumara i Harolda wiele napisać nie mogę, bo to po prostu trzeba obejrzeć! Akcja filmu jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej jego części: laska Harolda wylatuje do tej całej Holandii, a typy postanawiają zrobić jej suprajs i lecieć za nią. Na pokładzie samolotu zajebisty motyw, który zwalił mnie z łóżka: Kumar jedną panią straszy, że jest terrorystą. Ta scena znalazła się w trailerze filmu (trailer w dalszej części wpisu), ale jest inaczej zmontowana: zdradzę tylko tyle, że jeszcze chwilę potrwa, zanim baba krzyknie "terroryści" :) Fabuła filmu zbudowana jest na bazie amerykańskiej walki z terroryzmem, którą to walkę parodiuje i wyśmiewa. "Harold & Kumar: Ucieczka z Guantanamo", jest lekką, miejscami głupawą, ale arcyzabawną komedią nakręconą z rozmachem, w której cały czas coś się dzieje :) Największy ubaw będą mieli ci, którzy widzieli "O dwóch takich, co poszli w miasto", ponieważ w "Ucieczce z Guantanamo" pojawia się m.in. motyw aktora, który w "jedynce" zakosił im auto.
Ciąg dalszy "Harold & Kumar 2: Ucieczka z Guantanamo Bay" »

Kategoria: Pozostałe

Kaczor się nadął i się porobiło

Lech Kaczyński
Nasz prezydent...
Uff... Ledwie wróciłem na bloga i już granda, i jak zwykle w takich przypadkach przewija się nazwisko Kaczyński. Tym razem jednak nawywijał nie Jarek, a Lechu, który chyba za bardzo się nadął i popełnił największy błąd swojej kadencji. Pewnie gdyby miał świadomość, że nawet w swoim otoczeniu ma ludzi czyhających na jego błąd, nie podejmowałby środków bezpieczeństwa wzorowanych na stylu sprawowania urzędu przez Ziobrę. Sam se jednak winny, bo nikt mu nagrywać nie kazał. Zresztą... Zewsząd dobiegają głosy o chamstwie prezydenta i opinie, że z tego powodu Lechu powinien ustąpić. Według mnie jest to mało ważny argument, bo w polityce nie chodzi o dobry image, ale o skuteczność w sprawowaniu swojej powinności. I pod tym kątem powinno się Lecha Kaczyńskiego oceniać, a nie pluć za to, że nie odnosił się do Sikorskiego per "najdroższy panie Radziu". Było nie było, prezydent w tym przypadku jest pryncypałem i na taki ton może sobie pozwolić. Czyż nie?
Dajcie więc spokój pytaniom Kaczyńskiego i sposobowi ich zadawania: porozmawiał, jak umiał, a wszyscy psy wieszają.
Ciąg dalszy "Kaczor się nadął i się porobiło" »

Kategoria: Polityka

Sny i senniki. Wierzycie w symbolikę snów?

senniki
śniący rycerz
Ciekaw jestem, jak wyglądają Wasze relacje z sennikami. Różne teorie na temat znaczenia snów słyszałem i pewnie jeszcze z kilka usłyszę. Nie do końca sceptycznie, ale jednak z pewnym dystansem podchodziłem do tematu ukrytych znaczeń snów; ot, kilka razy sprawdziłem sobie w senniku, co jakiś sen mógł dla mnie oznaczać, ale żadne z tłumaczeń nie rozwiało moich wątpliwości i nie sprawiło, bym zaczął wierzyć w magię snu. Za to od dawna pewny jestem tego, że sny są głosem podświadomości, bo... świadomość śpi razem z nami :) Tyle tylko, że ten głos podświadomości dotąd brzmiał strasznie niewyraźnie i nic z jego bełkotu nie byłem w stanie wychwycić. Dziś mi się udało. Wczoraj położyłem się wyjątkowo wcześnie spać, by się porządnie wyspać i mieć siły na weekend. Gdy spałem mocno, nic mi się nie śniło, ale po 4-tej pobudkę zafundował mi jakiś barani łeb, który włączył alarm samochodowy prawie pod moim otwartym oknem. Czułem się już wyspany, ale skoro miałem jeszcze czas, postanowiłem przewrócić się na drugi bok i kimać dalej. No i zaczęło się: przyszły sny, bo te przychodzą wtedy, kiedy śpimy lekkim, relaksacyjnym snem (a nie jak zabici). Nie będę opowiadał snów, bo i po co? Dwa koszmary, cholerne koszmary, których chciałoby się nie pamiętać, a które we łbie utkwiły i siedzieć tam będą jeszcze trochę. Między tymi dwoma mniejszy koszmarek, w którym z powodu dużej fragmentacji dysku c:\ posypało mi się menu start :)
Ciąg dalszy "Sny i senniki. Wierzycie w symbolikę snów?" »