Kłamstwo w urzędzie popłaca
W pośredniaku obowiązuje znana z amerykańskich kryminałów zasada: cokolwiek powiesz, może zostać (i zostanie) użyte przeciwko tobie. Wiem po sobie.
Chciałem zarejestrować się jako bezrobotny. Z dwóch powodów:
- dokładnie tydzień temu skończyłem 25 lat, a więc przestałem podlegać pod ubezpieczenie zdrowotne ze strony rodzica. Bezrobotnych takich jak ja ubezpiecza państwowy automat
- chcę założyć działalność gospodarczą i chcę skorzystać z bezzwrotnej pożyczki na rozpoczęcie takowej. A starać się o nią mogą jedynie zarejestrowani w urzędzie bezrobotni
Do tej pory jechałem na umowach o dzieło, dzięki czemu nie obciążałem niepotrzebnie niczyjej kieszeni. Nie czułem moralnego obowiązku płacenia własnych składek, bo z łaskawości NFZ korzystam średnio raz na kilkanaście miesięcy - podobnie jak domownicy. Po co więc mają za mnie płacić podatnicy albo pracodawca? Dopóki nie miałem skończonych 25 lat, wszystko było proste. Zwlekałem z rejestracją do ostatniej chwili, bo jeszcze, nie daj Boże, zgłosiłby się po mnie jakiś pracodawca z etatem dla mnie i co wtedy? Musiałbym kombinować, jak tu do pracy nie pójść, bo w spokoju chciałem tworzyć sobie zaplecze pozwalające założyć i utrzymać własną firemkę.
Obecnie nie jestem ubezpieczony przez nikogo i prawdę mówiąc, chciałbym, aby tak zostało. Jednak w tym debilnym kraju z debilnym ustrojem tak się nie da! Zedrą z człowieka haracz czy to się komuś podoba, czy nie. Jako przeciętny pracownik na etacie bardzo na plus bym wyszedł, gdybym za wszystkie usługi lekarskie, z jakich korzystam, płacił sam z własnej kieszeni bezpośrednio lekarzowi/przychodni/poradni/szpitalowi. 50-100 zł za wizytę max. parę razy do roku i byłbym happy. A tu co miesiąc wymuszają po kilka stów.
Ciąg dalszy "Kłamstwo w urzędzie popłaca" »
Kategoria: Pozostałe
Norton Antyvirus 2009
Stestowałem najnowsze antywirusowe cacko ze stajni Symantec. Wersja testowa pozwala na 15 dni darmowej zabawy antywirem, ale sam antywir w skuteczności swej postarał się, aby nasza przelotna znajomość trwała pięć razy krócej. I tak na trzeci dzień Norton Antyvirus 2009 został wyeksmitowany z dysku mojego komputera, a na swoje miejsce powrócił NOD32.Nortona zainstalowałem zaintrygowany komentarzami Tomka we wpisie o NODzie. Faktycznie, Symantec odwalił ogromny kawał roboty optymalizując swój program. Nowy Norton śmiga jak szalony: skanuje, aktualizuje, sprawdza, zagląda, kuka, puka i stuka ale czy szybciej sobie poczynia niż NOD32? Raczej nie: odczuwalnie prędkość działania gorsza niż NOD32 v2, ale za to na poziomie NOD32 v3. Czyli bardzo szybko, co w parze z wysoką skutecznością czyni soft niemal idealnym.
Symantec musi być strasznie dumny z osiągniętej wydajności, bo w interfejs najnowszego Nortona wpakował sporych rozmiarów wskaźnik zużycia CPU. W dwóch słupkach pokazane jest zużycie procka: w jednym słupku przez antywira, a w drugim przez system i inne programy. Ah i oh, tak faaajnie :) Ale Norton wkurzył mnie jedną durną durnowatością: za cholerę nie chciał zrozumieć, że nie chcę wyświetlania komunikatów o zablokowanych atakach z sieci. Bo ja rozumiem, że musi się chwalić skutecznością, ale mógłby błysnąć zdolnością przyswajania prostej komendy "NIE". Kilka razy ustawiałem mu, żeby darował sobie te komunikaty (mam zew. IP i ciągle po sieci mnie coś śtura), ale ten jak na złość potrafił w kilka minut później zaserwować kolejne samochwalne okienko. Na trzeci dzień nie wytrzymałem, serio. Ileż to można tych okienek w prawym dolnym rogu oglądać. Wystarczy, że Opera i Gmail notify mi co jakiś czas w taki sposób kukają.
Ciąg dalszy "Norton Antyvirus 2009" »
Kategoria: Bezpieczeństwo w sieci
Eldo "Nie pytaj o nią" (singiel)
To jest MIAZGA!!! Tekst tego kawałka miażdży!!! Słuchać, koniecznie! Eldo - król metafor powrócił: flow nigdy nie powalał, ale swoim słowem zjada wszystkich. Posłuchajcie singla "Nie pytaj o nią", który zwiastuje pojawienie się na rynku nowej płyty Elodki. Płyta powinna ukazać się 5 grudnia pod takim samym tytułem, jak singiel.Ciąg dalszy "Eldo "Nie pytaj o nią" (singiel)" »
Kategoria: Muzyka
Po pierwsze i drugie NOD32, a po trzecie NOD32
Gdybym był właścicielem samochodowego teamu specjalizującego się w śrubowaniu kolejnych rekordów, a rekordy owemiałyby świadczyć o doskonałości pojazdu tworzonego pod moimi skrzydłami, to najchętniej postawiłbym na sterowanie zdalne. W celu zredukowania masy, rzecz jasna :) No, ale niech będzie, że regulamin nakazuje posadzenie czyjegoś dupska za kierownicą pojazdu, to jakie dupsko wybrać? Wielkie, ciężkie, niezgrabne czy jak najmniejsze i najlżejsze?
Jasne, że to drugie. Bo po pierwsze: szybciej do auta się wgramoli i przygotuje do jazdy, po drugie zapewni lepsze wyniki na torze, a po trzecie mniejszy zad będzie miał mniejszy wpływ na prowadzenie się wozu: jego zachowanie na zakrętach czy podczas hamowania.
Analogicznie rzecz ma się z programem antywirusowym. I mniejsze obciążenie, tym lepiej: szybsze skanowanie, więcej pamięci i mocy procka na to, co zwykle na kompie się wyprawia. Wielu producentów przyciężkawych antywirusów dopiero niedawno się skapnęło, że wiedza na temat zagrożeń i skuteczność w jej praktycznym wykorzystaniu to nie wszystko. Bardzo ważna jest szybkość, lekkość i gracja :) A NOD32 od zawsze taki był i na tle konkurencji od zawsze zadziwiał stosunkiem swojej skuteczności do zasobożerności. Ma to we krwi i taki jest do dzisiaj. Siedzi sobie teraz gdzieś tam w moim systemie i robi swoje do tego stopnia dyskretnie, że chwilami zastanawiam się, czy aby na pewno działa.
Ciąg dalszy "Po pierwsze i drugie NOD32, a po trzecie NOD32" »
Kategoria: Bezpieczeństwo w sieci
Trojan Amva dopadł mnie. Jako amvo.exe
Czas najwyższy przeprosić się z antywirusem. Tyle czasu był szpanik, bo bez antywira działałem i nic mojemu systemowi nie dolegało. I klops aka. Dupa: przedwczoraj zaraziłem się tym syfem najprawdopodobniej po podłączeniu via USB telefonu mojego brata. To najbardziej możliwy ze scenariuszy, ponieważ najpopularniejszym sposobem rozprzestrzeniania się trojana Amva jest jego obecność na pendrajwach i innych tego typu nośnikach danych.Objawy infekcji
- W "Mój komputer" dwukrotne kliknięcie w ikonę dowolnego dysku powodowało pokazanie jego zawartości w nowym oknie. Nie dało się inaczej.
- Znikła możliwość wyświetlania ukrytych plików i folderów. Można było sobie do woli włączać tę opcję, a i tak ta za jasną cholerę nie chciała zatrybić i każde "Ok" czy "Zastosuj" było najzwyczajniej w świecie olewane. To chyba najbardziej charakterystyczny objaw obecności trojana Amva. To pozwala draniowi lepiej się ukrywać.
- plik amvo.exe w C:\Windows\system32\ - plik ukryty i nie sposób go zobaczyć (patrz powyższy podpunkt)
- dziwne zachowanie zainstalowanych aplikacji przy próbie ich uruchomienia: niestabilne działanie (np. Opera) lub nieuruchamianie się (np. Mozilla Thunderbird)
- amvo.exe w Autostarcie – od czasu do czasu zaglądam, czy updater jakiegoś AdobeReadera albo Javy nie wpakował się do Autostartu. Właśnie podczas jednej z takich rutynowych kontroli natrafiłem na podejrzany plik konia Amva
Z tego, co o chamie Amva wyczytałem wynika, iż ów on podpina się pod działające „normalne” procesy, może je wyłączać a także kasować pliki. Tradycjonalista jeden: teraz co nowy to nowe rzeczy wykrywa, kradnie, spam rozsyła a ten jak po staremu usuwa dane. I po staremu roznosi się nie przez neta, ale twarde nośniki bajtów. No cóż; w ciuchach też panuje moda na powrót starych trendów :)
Ciąg dalszy "Trojan Amva dopadł mnie. Jako amvo.exe" »
Kategoria: Bezpieczeństwo w sieci
(Strona 1 z 88, łącznie 440 wpisów)
następna strona »


Witaj! Nazywam się Marcin Szumański i urodziłem się w listopadzie roku pańskiego 1983, dokładnie dzień przed swoimi imieninami :) Pasjonuję się trzema cudami tego świata: informatyką, muzyką i swoją kobietą ;) W wolnych chwilach zgłębiam tajemnice Linuksa i Joomla!, 
