Wooboodoo. Bo nie wygrasz z wiatrakami...

Za kwadrans pierwsza. Trzy kwadranse temu rozdział pt. "05.09.08" został zamknięty, z czego bardzo się cieszę. Jak zwykle nie narzekam, tak teraz czynię to: piątek był do dupy! Bywały dni gorsze, ale ten był perfidny. Niby nic się nie działo, niby spokój, ale tylko pozornie, bo gdzieś pod tą powłoką zaczęła bulgotać magma, która za czas jakiś wystrzeli. Niby dzień ok, ale im bliżej jego końca było, tym bardziej mój nastrój się pogarszał. By to szlag! Ktoś powiedział, że same chęci to nie wszystko. Że trzeba działać. Niech więc teraz ten głąb doda, że działać to też za mało: że jeśli los jest jednocześnie psychopatą i chamem, to można sobie żyły pruć i na jelicie grubym stawać, a i tak będzie chujnia. Bo nie wszystko od nas zależy.
Przypomniał mi się kawałek, który napisałem na kilka tygodni przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi. "Wooboodoo" - dwie zwrotki + refren o tym, co mnie wówczas denerwowało (delikatnie powiedziawszy). Wtedy był to PiS (pierwsza zwrotka) i szmacące się po osiedlach małolaty (druga zwrotka). Dziś wściekły jestem na inne uroki życia, jednak refren wciąż obowiązuje w takim samym stopniu, jak wtedy, gdy go pisałem.

Get this widget | Track details | eSnips Social DNA


Player nie działa w Operze, w pozostałych przeglądarkach daje radę

Ciąg dalszy "Wooboodoo. Bo nie wygrasz z wiatrakami..." »

Kategoria: WUDEKA

Jak zostać sportowcem roku ;)

Ivan Ukhov
Ivan Ukhov...
...tym razem na trzeźwo :)
Nie każdego sportowca stać na to, co zaprezentował ruski skoczek wzwyż Ivan Ukhov :) Ów zawodnik przed rozpoczęciem zawodów wzmocnił swojego Red-bulla wódką i efekt był taki, że mieszanka ta kopnęła go na tyle solidnie, że środek ciężkości najwyraźniej się mu przesunął. Jednak duch sportowej rywalizacji pozostał na swoim miejscu i Ivan Ukhov wystartował w zawodach. Choć jego życiowy rekord wynosi 233 cm, to tym razem zaczął skromnie: od poprzeczki zawieszonej na wysokości 180 cm. Długo się do skoku przygotowywał, spodenki nie chciały za bardzo się zdjąć, sędzia przyszedł mu podokuczać, ale dzielny Ivan nie zraził się przeciwnościami i oddał fenomenalny skok, który na długo zapadnie w pamięci wszystkich, którzy go widzieli (filmiki poniżej). Jednak co to jest 180 cm dla skoczka, który skakał ponad pół metra wyżej? Ivan Ukhov kazał sobie podnieść poprzeczkę na wysokość 217 cm, ale na oddanie skoku nie pozwolił mu jego menedżer. Ivan miał już na tyle poważne problemy z koordynacją ruchową, staniem w miejscu i trzymaniem głowy prosto, że decyzja menedżera wydaje się być jak najbardziej słuszna. Myślę, że na miano sportowca roku w pełni zasłużył :)
Ciąg dalszy "Jak zostać sportowcem roku ;)" »

Kategoria: Humor

Po rozmowie z rzecznik konsumenta

Paragraf prawo ochrona prawa konsumentaNo to się dowiedziałem, a zaraz dowiecie się i Wy... Udałem się na rozmowę z Powiatowym Rzecznikiem Konsumenta w sprawie nieuznania reklamacji niemal nowej kanapy. Pokazałem Pani Rzecznik pisemną decyzję producenta o odmowie uznania reklamacji tego szitu. Rzecznik owe pismo przeczytała z ironicznym uśmiechem na twarzy; niczym jej nie zaskoczyłem. Czego się dowiedziałem? daliśmy ciała na całej linii reklamując sprzęt u producenta.
Teraz czytać, bo wielu z Was może się to kiedyś przydać:
jeśli zakupiony towar zepsuje się Wam w ciągu pierwszych sześciu miesięcy od chwili zakupu, to nie zwracajcie uwagi na kartę gwarancyjną. Nie zawracajcie sobie nią głowy, bo wejdziecie na dłuższą i żmudną drogę, a jest prostsza. Zwykle sklep, jako punkt sprzedaży, jest jedynie pośrednikiem między producentem towaru, a klientem. Przychodząc do sklepu z kartą gwarancyjną wadliwego produktu zwracacie się do sklepu o pośredniczenie na drodze reklamacji. A prawo polskie stoi za klientem! I teraz: jeśli zakupiony w sklepie X towar zepsuje się w ciągu pierwszych sześciu miesięcy, to reklamację kierujcie nie do producenta za pośrednictwem sklepu X, ale do samego sklepu X zarzucając mu niedotrzymanie warunków umowy sprzedaży. I wtedy nie ważne co na to producent, importer czy kto inny: sklep ma zrobić Wam dobrze - a jak, to niech się martwi sam (niech się dogaduje z producentem, hurtownikiem, kupuje za swoje czy co tam jeszcze chce). Prawo stoi za konsumentem, a regulamin na karcie gwarancyjnej przeważnie po stronie przeciwnej. Zarzut-skargę o niedotrzymanie przez sklep warunków umowy sprzedaży składajcie pisemnie, prosząc jednocześnie o odpowiedź na piśmie w przeciągu 14 dni. W ciągu tych dwóch tygodni sklep musi się ustosunkować do Waszego wniosku. Brak odpowiedzi w tym czasie jest traktowany jako przyznanie racji klientowi. Tyle uniwersalnej wersji, dalsza część wywodów rzeczniczki dotyczyła konkretnie naszej sprawy.
Ciąg dalszy "Po rozmowie z rzecznik konsumenta" »

Kategoria: Pozostałe

Google Chrome - najlepszy wśród reszty

Google ChromeMój prywatny ranking przeglądarek internetowych wygląda następująco: rządzi Opera, a potem długo długo nic i dopiero reszta. Dotąd na czele reszty znajdowały się popularne przeglądarki oparte na Gecko (Flocki, Firefoxy i pochodne), dalej IE7 egzekwo z Konquerorem, a zestawienie zamykały Safari for Windows i staruszek IE6. Do walki o pierwsze miejsce w moim rankingu przystąpił gigant Google, który to raczył wypuścić naprawdę silnego zawodnika. Ów fighter na imię ma Chrome (stąd download) i choć jeszcze zawodowcem nie jest (wersja beta), to już sporo narozrabiał w moim zestawieniu, prześcigając wszystkie przeglądarki z wyjątkiem Opery.
Chrome... naprawdę fajne okienko na internet, w dodatku z wygodnym parapetem. Nawet dziesięciu minut nie potrzeba, aby przekonać się, z jakim impetem Google podeszło do sprawy. Chrome nie jest kolejną niedoróbką-podróbką Firefoxa, ale czymś zupełnie nowym. Co mnie w tej przeglądarce najbardziej ujęło to to, w czym specjalizuje się jej producent: WYSZUKIWANIE. Wyszukiwanie stron w historii, na stronie, w ściąganych plikach... Google kolejny raz pokazuje konkurencji, co to znaczy SZUKAĆ.

Zastanawiałem się, jak najlepiej opisać tę przeglądarkę i niczego sensownego nie wymyśliłem. Serio. Mógłbym pisać i pisać, ale po co? Ta przeglądarka jest tak ciekawa, że po prostu grzechem byłoby nie wypróbować jej osobiście. Ładne, lekkie, miłe w dotyku i w dodatku pachnie :) Takie wrażenie, rzecz jasna; człowiek już tak ma, że jeśli coś ładnie wygląda, to według wyobraźni powinno również ładnie pachnieć i smakować. Jedno tylko w tej przeglądarce mi się nie podoba: vistopodobne przyciski na pasku tytułowym okna. Ciekawy jestem, jak ten element interfejsu będzie się prezentował w wersjach dla pozostałych systemów. Na maczku czy linuchu też Vista? Chyba nie...
Ciąg dalszy "Google Chrome - najlepszy wśród reszty" »

Kategoria: Komputery

Within Temptation - Our Farewell

Gothic metal, metal symfoniczny, holenderski zespół, w którego jednym kawałku zakochał się polski Szuman ;) Tak właśnie jest: ubóstwiam piosenkę "Our Farewell"!!! Inne wałki Within Temptation też do mnie przemawiają, ale ta jest wyjątkowa. Po raz pierwszy usłyszałem ją 7 listopada 2006 roku, przy okazji samobójczej śmierci jakiejś nastolatki. Bardzo głośno o tym było: panienka odebrała sobie życie przez dwóch kolegów z klasy, którzy jej dokuczali na oczach całej klasy i jeszcze to filmowali. Ktoś zmontował filmik o tym wydarzeniu: były poruszające fotki, mocne teksty i właśnie ta piosenka. Całość robiła piorunujące wrażenie i tą drogą "Our Farewell" dała mi się poznać, na bezczela wbijając się w pamięć.

Ciary gwałcą mój grzbiet, kiedy słyszę ten kawałek w wersji live. Świetne to jest! W sumie znalazłem trzy wersje tego kawałka: normalną, studyjną oraz dwie grane na żywo: koncertowa i akustyczna. Każda z nich brzmi inaczej (aranżacja), a zarazem tak samo (świetnie). Do oryginalnej wersji nie znalazłem niestety klipu: było kilka filmów na YT, ale każdy z nich okazał się być zlepkiem różności: a to scen z Harego Potera, a to jakiś fotek, obrazków, czy czegoś jeszcze. Dlatego oryginał w skromnej wersji only audio, a koncertowa i akustyczna jako video w dalszej części wpisu.


Ciąg dalszy "Within Temptation - Our Farewell" »

Kategoria: Muzyka